7 grudnia 2014

Rozdz. 1

Słońce zaczęło wdzierać się do mojego pokoju, bo znowu zapomniałam zasłonić okien cholernymi żaluzjami (ja geniusz). Wstałam z łóżka i wbiegłam do pokoju Nancy (jedna z moich 4 bff, z którymi mieszkam). Przyczaiłam się jak tygrysek z Kubusia Puchatka do jego Łupaj Cupaj i skoczyłam na jej łóżko. Oczywiście przyjebałam głową w szafkę obok. Niebiesko włosa zerwała się, popatrzyła się na mnie jak na debila i zaczęła się śmiać jakby się czegoś naćpała. Naćpała.... i to beze mnie! Zdrajczyni! Foch z przytupem na 5 minut! Znowu na nią skoczyłam. Yeah! UDAŁO SIĘ! BRAWO DLA MNIE!!! No, gdzie ten Nobel bitches? Nancy znowu się położyła na łóżku i poszła spać. Oh God, really?
-Wstawaj zdziro bo ci wpiepsze całą nutelle! - krzyknęłam jej do ucha. Nareszcie wstała! Muahahahahaha! Nancy wyszła na korytarz. - Idź obudzić resztę pokemonów! - znowu wydarłam się na cały dom. 
-Już nie musi kretynko! - usłyszałam z dolnego korytarza Carly.
Pobiegłam na schody i oczywiście  zleciałam na sam dół upadając na mój jakże zacny tyłek. Otrzepałam mój kuper. Wbiegłam z rozpędu do kuchni i przyjebałam w stól bo miałam na nogach moje grube skarpeciochy. Już wiem czemu moje nogi są takie ciepłe..... .
-NIEEEEE! MOJE KOCHANIE! - krzyknęła Jully tuląc do siebie zbity kubek XXXXXXXXL po kakale - MASZ 5 SEKUND NA UCIECZKE! 1! 2!... - zerwałam się i zaczełam jedzić na moich skarpeciochach jak na łyżwach. Tuż za mną pędziła wkurwiona (to mało powiedziane) Jully. Ostro skręciłam i jechałam dalej a Jully sierota sie wyjebała. 
-HAHAHAHA! I CO ZROBISZ?! NIC NIE ZROBISZ! - krzyczałam z zacieszem na twarzy.

(15 minut później...... po zamówieniu 2 ton kakałka i ogarnięciu wszystkiego, co jest  niemożliwe w takim czasie)

Siedziałam przywiązana do krzesła. Kto mnie przywiązał? Amy! Dziewczyny wstały od stołu.
-Jak wiadomo dziś są nowi kolesie w naszej szkole i niestety MY mamy ich oprowadzić. Ehhh..... żeby tak szlag trafił tą histeryczke (czytaj historyczke). Ale przecież jest ostatni tydzień nauki i MAGIC IN THE SUMMER! Okay..... spotykamy się na dole za 30 miut. - I pobiegły na góre.
-Halllllllo! A ja? - znowu krzyczałam.
-Ty się nie liczysz! - odpyskowała ze schodów Carly.
- Miło mi! - okdkrzyczałam.
-AWWWW.... NO WIEM! - wydarła się Carly.


-----------------------------------------
Awww *-* pierwszy rozdział za nami mam nadzieje, że się podoba :)
Kom = motywacja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz